Zabawa, która podoba się każdemu

Część z nas może by i chciała zostać sportowcami, ale przeszkody piętrzące się na drodze życia nie zawsze na to pozwalały. Jest jednak w roku jeden dzień, kiedy na chwile można porzucić swoje diety-cud, mordercze treningi na siłowniach, które nie zawsze przynoszą efekty czy rygorystyczne trzymanie się zasady niespożywania grama cukru. Tym dniem oczywiście jest Tłusty Czwartek, rozpoczynający ostatni tydzień karnawału w kalendarzu katolickim, zapowiadający długi, czterdziestodniowy post. To dzień, w którym możemy sobie nieco pofolgować, możemy również stanąć w zawody z najlepszymi o mistrza w zjadaniu pączków.

W Warszawie jest najweselej?

Coraz większa ilość miast w Polsce organizuje konkursy związane z pochłanianiem pączków na czas – w każdym też święto to, jak i sam konkurs, nazywane są różnie, różnią się także nieznacznie zasady, a w dokładniej sama ilość pączków, jakie należy pochłonąć. W warszawskiej dzielnicy Wola można stanąć w szranki z innymi uczestnikami o tytuł Wolskiego Pączusia, aby wygrać pamiątkowy dyplom, upominki pochodzące z tej dzielnicy oraz oczywiście stok pączków, jakie fundują Piekarnie Cukiernie PUTKA. Aby wygrać, należy w jak najkrótszym czasie zjeść pięć pączków. Rekordowe było jedzenie pączków na czas – zawody Warszawa 2015, kiedy to rekordzista zjadł je w zaledwie jedna minutę i czterdzieści sekund, ustanawiając tym samym rekord, który można oczywiście pobić, próbując swoich sił w kolejnym roku. Święto Pączka integruje coraz większą liczbę zwolenników tego wydarzenia, co w sumie nie powinno nikogo dziwić – wszak należy nam się czasem od życia nieco słodyczy.

Konkurs absolutnie dla wszystkich

Kolejną ogromną zaleta konkursu organizowanego przez warszawska dzielnicę Wola jest fakt, że w konkursie może wziąć udział każdy, bez względu na wiek. W ten sposób można powiedzieć, że szanse są wyrównane i – jak widać – zawody cieszą się zainteresowaniem nie tylko osób w sile wieku, ale również osób starszych czy dzieci, skuszonych słodkościami. Niestety liczba miejsc jest ograniczona, a co za tym idzie, decyduje kolejność zgłoszeń. Winszowanie gościom w Rybniku